Czyżbyśmy byli świadkami renesansu Metalliki po sięgnięciu dna z Lou Reedem? Na to wygląda, bo z koncertu, który zapowiadał się po prostu jako odegranie „Czarnego Albumu” z kilkoma równie znanymi i wielokrotnie prezentowanymi innymi hitami koncertowymi, Amerykanie uczynili zaskakujący i olśniewający spektakl. Znowu.